50 twarzy marmuru

- czyli imitacja doskonała

Szykowna czerń Nero Marquina? Surowy minimalizm Bardiglio?
A może biała Carrara?

Od wieków ten ulubiony przez rzeźbiarzy materiał nadaje wnętrzom niepowtarzalny klimat.

W swojej naturalnej postaci ma niestety kilka poważnych wad. Jest jednym z najbardziej porowatych kamieni metamorficznych. A porowatość oznacza, że bardzo szybko się brudzi. Jest także bardzo chłonny i podatny na zaplamienia. Ocet, sok z cytryny z pewnością zostawią na nim ślady. Nie jest też tak twardy jak granit i łatwo ulega zarysowaniu. Wymaga stałej impregnacji i szczególnej dbałości o powierzchnię.

Czy gotowi jesteśmy na takie poświęcenia?

A może wygodniej sięgnąć po płytki? Twarde, odporne na kwasy i łatwe w czyszczeniu…

Trzeba tylko dobrze przemyśleć nasz wybór. Aby osiągnąć naturalny, wymarzony efekt sięgnąć musimy po produkt najwyższej jakości.

Co go wyróżnia?

Ilość tak zwanych „twarzy”. W przypadku marmuru to natura zadbała o niepowtarzalność każdego slabu. Subtelne różnice kolorów i rysunek użyłowania. W przypadku płytek zadbać muszą o to producenci.

Jak sobie z tym radzą?

Bardzo różnie. Najprostsze i najtańsze płytki mają tylko jedną „twarz”. Oznacza to, że każda płytka jest taka sama. Efekt daleki jest od ideału i wyraźnie widać rękę „drukarza”. Lepiej jest, gdy producent stosuje 8-10 „twarzy”. W przypadku wielkich formatów (120×230 cm i większych) ta ilość może być zadowalająca.

Prawdziwi mistrzowie imitacji tworzą 50,60, a nawet 80 rodzajów tej samej płytki mieszając je z sobą dla osiągnięcia naturalnego efektu niepowtarzalności. Przy tej różnorodności trudno odróżnić imitację od oryginału

Efekt naturalności potęguje dodatkowo wybór wielkiego formatu.

Szykownie, luksusowo i praktycznie.